Udostępnij

O trudnych problemach nastolatków – recenzja książki „Moje Bullerbyn”

Dodano: 2010-12-07

Napiszę krótko: po lekturze tej książki zaczęłam się poważnie zastanawiać, czy nie wyjechać na dłużej do Szwecji. Trudno chyba o lepsze warunki socjalne niż w tym kraju...


Przed takim dylematem stanęła rodzina państwa Majewskich. Ich najstarsza córka, Natalka, przeciwstawiała się pomysłowi. Nie chciała wyjeżdżać ze swojego ukochanego Krakowa i zostawiać w nim nie tylko szkoły, przyjaciółek i dziadków, ale także zespołu tanecznego Ósemka, w którym doskonaliła się w hip-hopie. Dla nastolatki to jest prawdziwa katastrofa: zmienić całkowicie środowisko, a do tego w innym kraju, którego języka się nie zna?! Młodsze dzieci chyba łatwiej radzą sobie z takimi zmianami, a przede wszystkim nie obawiają się aż tak bardzo oceny rówieśników.


Jednak stało się. Rodzice podjęli decyzję i nie było odwrotu. W sierpniu wszyscy zjawili się w niewielkim miasteczku w środkowej Szwecji. Bracia Natalki, Franek i Bartek, podekscytowani faktem, że będą teraz bliżej świętego Mikołaja i mieszkają w domu podobnym do tego z filmu o Pippi, bez problemu godzą się na nową rzeczywistość. Rodzicom też nie jest najgorzej: za krótszy czas pracy w szpitalu dostają lepsze wynagrodzenie niż w Polsce, a mają więcej czasu dla swych dzieci. Tylko Natalce jest trudno... Jednak wszystko z czasem się układa: poznaje nowe koleżanki (szczególnie związana jest z Kariną - Polką poruszającą się na wózku inwalidzkim), potrafi się już porozumieć po szwedzku, przywyka do specyficznych potraw, wpada w szkolny rytm i wreszcie - tańczy ulubiony hip-hop w szkolnym zespole, przyczyniając się do jego sukcesu na deskach lokalnego domu kultury. Gdzieś w to wszystko uwikłany jest jeszcze pewien przystojniak o imieniu Mats...


Jest więc w książce „Moje Bullerbyn" Barbary Gawryluk wszystko, co może zainteresować młodych czytelników (czy raczej czytelniczki): problem akceptacji wśród rówieśników, zmiana środowiska, inna kultura, nowe wyzwania, pasja, która dodaje skrzydeł, przyjaźń, zalążek miłości, relacje rodzinne, wreszcie spotkanie z osobą starszą (sąsiadka o imieniu Selma) i niepełnosprawną (Karina). Historia opowiedziana wartkim, młodzieżowym i prostym językiem. Jak już się zacznie, to trudno się oderwać. Mniej wprawnie (a szkoda) stworzone są ilustracje autorstwa Natalii Talarek. Za to tekst - cacuszko! Czyta się go z prawdziwą przyjemnością i zachłannością.


Agata Hołubowska*


nasza ocena

Ocena portalu Qlturka.pl 5

 

Moje Bullerbyn, Barbara Gawryluk, wyd. Akapit Press, 2010

 

Moje Bullerbyn

Barbara Gawryluk
il. Natalia Talarek
wyd. Akapit Press, Łódź 2010

sugerowany wiek: 7+

 

Pod patronatem Qlturka.pl


*Agata Hołubowska (ur.1981) - z wykształcenia teatrolog i etnolog, z zamiłowania podróżniczka i fotograf-amator, a z potrzeby mama i zagorzała czytelniczka dziecięcych książek.

 

drukuj powrót
poleć artykuł

Opinie

Liczba komentarzy: 0 Dodaj swój komentarz

Warto przeczytać

Piękna, ale wydana ciut bez wyobraźni – recenzja książki „Bee, mee i kukuryku”

Gdy zajrzymy do tej książki, od pierwszej chwili zachwycają ilustracje Agaty Półtorak – trochę jak zgrabne...


Dom-nie-dom – recenzja książki „Mój dom”

Książka Delphine Durand pt. „Mój dom" zostawia w tyle wiele frapujących i pięknie wydanych książek dla...


Poważne pytania - recenzja książki "Mała szansa"

Od Marjolijn Hof można się uczyć pisania. Jej książkę czyta się na wdechu, z pełnymi mgły oczami i ściśniętym...


Anty rady - sposób na długowieczność - recenzja książki "Podręczny nieporadnik. Młotek"

Kiedy po raz pierwszy zobaczyłam tę książkę (jeszcze w maszynopisie) i przeczytałam kila rad, myślałam, że to...


Gdy niemożliwe staje się możliwe - co nieco o książkach angielskich autorów

Jak to jest posiadać niezwykłą moc, dzięki której można ocalić świat, lub też znaleźć się niespodziewanie w...


Śmierć bliskiej osoby – jak wspierać dziecko?
Ból, choroba, śmierć – sytuacje, których wolelibyśmy, by nasze dziecko nigdy nie doświadczyło. Najlepiej, ż...
Co i kiedy? – O zajęciach dodatkowych dla najmłodszych
- Gdy Staś miał dwa miesiące, zaczęliśmy chodzić na basen - mówi Kaśka.- Już półroczna Zuza migała w najlep...
Edukacyjny powrót do korzeni
Edukacja domowa – w skrócie ED - nie jest nowinką. Obowiązek szkolny został wprowadzony około stu lat temu ...
Wychowanie bez klapsa
Letnie niedzielne popołudnie na placu zabaw przepełnione było odgłosami roześmianych dzieci i słodkim zapac...

Cieszy mnie, że istnieje portal traktujący dzieci na tyle poważnie, żeby proponować im prawdziwą kulturę na wysokim poziomie. Qlturka.pl kreuje kulturalny smak najmłodszych, jednocześnie szanując ich wrażliwość.

Martyna Samecka, mama Fruzi, ilustratorka-amatorka

Przysłowia

"Dzieci i ryby nie mają głosu"."Co wolno wojewodzie, to nie tobie smrodzie". Tyle razy słyszałem w dzieciństwie te frazy, że prawie w nie uwierzyłem. (...)

Flipek