Wielką sztuką jest napisać książkę dla starszych dzieci o nietolerancji, prześladowaniach ze względu na pochodzenie, biedzie, ciężkiej pracy w poniżających warunkach, a w końcu chorobie i śmierci młodej osoby. Jeszcze większą zrobić to tak, żeby książka nie przygniotła swym ciężarem i nie pozostawiła po sobie ruin i zgliszczy. A właśnie dokładnie taką pozycją jest powieść Cynthii Kadohaty, o egzotycznie brzmiącym tytule: „Kira-kira".
Japońską rodzinę zamieszkałą w Stanach Zjednoczonych poznajemy w kryzysowym dla niej momencie. Utrata dotychczasowego źródła dochodu zmusza ją do przeniesienia się w miejsce wrogo nastawione do ludzi narodowości japońskiej. Rodzice podejmują ciężką pracę i praktycznie przestają być obecni w domu. W dodatku ich ukochana córka, zdolna, obdarzona wyobraźnią, niezwykła Lynn, zaczyna borykać się z poważnymi kłopotami zdrowotnymi. Całą tę historię relacjonuje czytelnikom młodsza siostra Lynn, nosząca imię Katie. Czytelnik patrzy na wszystkie wydarzenia jej oczami. I towarzyszy Katie w trudnej drodze do dojrzałości i odpowiedzialności za siebie i innych. Przygląda się jej umiejętności cieszenia się małymi rzeczami (czas spędzany z rodzeństwem i przyjaciółką) i trudnym emocjom, jak złość na śmiertelnie chorą siostrę, stawiającą Katie na nogi absurdalnymi żądaniami w środku nocy.
To powieść o chorobie i umieraniu napisania z punktu widzenia tego, który mu towarzyszy, a nie umierającego. To książka o zdrowym dziecku w rodzinie, które potrzebuje uwagi i wsparcia, ale nie starcza już dla niego czasu. Zostawia czytelnika z poczuciem, że cokolwiek by się nie działo, to jeszcze nie jest koniec świata. I że jeśli między ludźmi pozostaje ułamek dobrej woli, bliskości, ciepła i uczciwości, to zawsze uda im się podnieść i budować wszystko na nowo.
Kiedy myślę o tej książce, mam wrażenie, że jest w niej jeszcze coś, czego nie potrafię scharakteryzować żadnym ze znanych mi słów. To coś ulotnego, delikatnego, przypominającego pajęczą przędzę o poranku, przetykaną kroplami rosy i słonecznymi promieniami.
Książka ma żółtą okładkę z japońskimi elementami i poręczny format. Adnotacja na ostatniej stronie okładki informuje, że jest przeznaczona dla dzieci powyżej dziesiątego roku życia. Ja dodałabym, że do jej urok dostrzeże i doceni raczej doświadczony czytelnik, mający za sobą spory lekturowy staż.
Agnieszka Sikorska-Celejewska

Kira-kira
Cynthia Kadohata
przeł. Hanna Pasierska
wyd. Nasza Księgarnia, 2006
sugerowany wiek: 10+
| drukuj | powrót |
| poleć artykuł |
Dzieci są jedynymi uczestnikami kultury, którym kontakt ze złą sztuką może wyrządzić krzywdę. Ogromnie cenię Qlturkę za to, że pokazuje, co w sztuce dla najmłodszych dobre, ciekawe i warte uwagi. Nie wyobrażam sobie już sieci bez tego miejsca.
Alicja Morawska Rubczak, badacz i krytyk teatru dla dzieci, kuratorka małych Warszawskich Spotkań Teatralnych
Przy lekturze wielu książek padam ofiarą złudzenia (obcując ze sztuką zgadzamy się na to), że dzieci - w przeciwieństwie do dorosłych - nie muszą być wypreparowane i podretuszowane, aby (...)