Teksty znane, lubiane, chętnie czytane od pokoleń, ponadczasowe, mądre i zabawne... Czyjego są autorstwa? Oczywiście, Juliana Tuwima! Nie trzeba nikomu przypominać treści „Lokomotywy", „Zosi Samosi" czy „Rzepki". O tekstach niewiele (jeśli w ogóle) nowego można powiedzieć. Jedyna modyfikacja możliwa jest w ich ilustrowaniu, choć i tutaj, wobec tak wielu wydań przez ponad sześćdziesiąt lat, niewiele chyba można jeszcze zrobić, by wspiąć się na wyżyny nowatorstwa.
A jednak... dopiero XXI wiek ujawnił talent Macieja Szymanowicza. Dopiero..., bo jego poprzednik nie mógł tego zrobić... Rzeczony artysta, urodzony w 1976 roku, ma za sobą przeszłość muzyczną i lalkarsko-aktorską. Jak się spojrzy na książki wydawane w ciągu ostatnich dwóch lat (m.in. przez Wydawnictwo Wilga), to można odnieść wrażenie, że nastąpił swoisty boom na tego ilustratora i niedługo będzie nam mówił „dzień dobry" przy każdorazowym otwarciu lodówki. Ale takiego wzięcia to można tylko pozazdrościć i pogratulować.
Co można jeszcze zrobić w dziedzinie malarskiej interpretacji wierszy Tuwima? Okazuje się, że całkiem sporo (czego dowiodło już Wydawnictwo Wytwórnia, wydając dzieło „Tuwim. Wiersze dla dzieci" z ilustracjami kilku graficzek). Wszak zmieniają się tendencje, techniki, estetyka... Trzeba iść z duchem czasu i Maciej Szymanowicz właśnie to robi. Wypracował bardzo oryginalną, z daleka rozpoznawalną kreskę. I widocznie trafił nią w pewną lukę na rynku literatury dziecięcej (choć zdarza mu się także ilustrować książki dla dorosłych). W Wydawnictwie Wilga ilustruje dwie serie, „Platynową..." i „Złotą", w których można znaleźć wiersze Jana Brzechwy, Agnieszki Frączek czy Doroty Gellner... Również Tuwim się w tym zacnym gronie znalazł.
I tak oto patrzę na wielkie zielone oko ptaka, który zerka z okładki. Stoi przed mikrofonem, a wokół jego cienkich nóg jedzie lokomotywa z wagonem. To znakomity pomysł na to, jak połączyć dwa, pozornie, poza osobą autora, niemające nic ze sobą wspólnego, wiersze. A w środku? Na przykład genialny sposób na zobrazowanie wędrówki Grzesia przez wieś - idzie po ścieżce w kształcie okręgu! Banalnie proste, a przecież bardziej odpowiadające treści, niż wijąca się przez kilka stronic tekstu ścieżka usypana z piasku, który Grześ po sobie zostawił. Inny wiersz: „Lokomotywa" - niby wagony się zgadzają i ich zawartość też, ale proszę spojrzeć na tę świnię! Albo atletów czy grubasów! Przecież to boki można zrywać! W „Okularach" pan Hilary nawet klawisze w pianinie powyrywał, a w „Ptasim radiu" kogut ma prawdziwie groźną minę (i opadający na oko grzebień), a porządek wśród ptasiej gawiedzi chce zaprowadzić ptak-policjant w mundurze z pałką, gwizdkiem, krótkofalówką i wszystkim jak należy... Wierszy jest jedenaście, więc ciekawostek znajdzie się więcej.
Każdy, kto choć raz zetknął się z ilustracjami Szymanowicza, ten zawsze je już będzie rozpoznawał. Nie dadzą się pomylić z niczym innym. Wielkie głębokie oczy, duże głowy, te krągłości, wypukłości, jaskrawości, płynne światłocienie i jakby przydymione kolory... Do śmiechu, kontemplacji, zachwytu i nie-zachwytu. Zależnie od upodobania.
Agata Hołubowska
nasza ocena


Wiersze dla dzieci
Julian Tuwim
il. Maciej Szymanowicz
wydawnictwo: Wilga
sugerowany wiek: 3+
| drukuj | powrót |
| poleć artykuł |



Dzieci są jedynymi uczestnikami kultury, którym kontakt ze złą sztuką może wyrządzić krzywdę. Ogromnie cenię Qlturkę za to, że pokazuje, co w sztuce dla najmłodszych dobre, ciekawe i warte uwagi. Nie wyobrażam sobie już sieci bez tego miejsca.
Alicja Morawska Rubczak, badacz i krytyk teatru dla dzieci, kuratorka małych Warszawskich Spotkań Teatralnych
Jest we mnie przekonanie, że robiąc rzeczy odwrotnie niż dorośli - przedrzeźniając ich tak, jak lubią czynić to dzieci - można by zbudować świat doskonały. Dorośli stracili jakby receptę (...)