Udostępnij

Nadzieja jabłkiem malowana – recenzja książki „Jabłonka Eli”

Dodano: 2010-12-05

W prostocie siła! Gdy czytałam córce fragment o tym, że wichura powaliła jabłoń, z ziemi wystawał jedynie kikut złamanego pnia, a gałęzie i konary przypominały stos chrustu - przez moment zakręciła się w mym oku łza... Bo tak naprawdę to fragment o stracie.

 

Jabłonka była dla Eli i jej kolegi Olka bardzo ważnym „obiektem" - to tu mieli każdy swoją gałąź, własne tajemnice, chowali się w liściach jak w grocie, podpatrywali z ukrycia innych... I nagle wichura powaliła drzewo, które wydawało się być silne i niezłomne (jak się potem okazało, rzeczywiście miało potężny korzeń - dopiero przy pomocy piły i metalowego drąga tato Eli mógł wyciągnąć je z ziemi). Kiedy dzieci nie mogły odnaleźć swoich gałęzi - robiło mi się coraz smutniej...

 

Ze stratą trzeba sobie jakoś radzić - tak też dzieje się i w książce „Jabłonka Eli" Catariny Kruusval. Najpierw bohaterowie codziennie rozmawiali o jabłonce, następnie zawiesili w przedpokoju oprawione w ramkę zdjęcie jabłonki (tak samo, jak ludzie rozmawiają o tym, kogo stracili, pielęgnują pamiątki, oglądają fotografie). Czas jednak mija, życie płynie - trzeba się przystosować. Podobnie dzieje się i w książce - nadchodzi zima, pole do popisu dla zwolenników śnieżnych zabaw, dzieci są tak zaangażowane, że „czasem zapominają nawet, że w pustym miejscu stało kiedyś drzewo". Takie to etapy przechodzi się, gdy człowiek musi sobie poradzić ze stratą... Wspomnienia od czasu do czasu wracają - dzieciaki nie chcą np. zjeść ostatniego jabłka, które mama gdzieś znalazła.

 

Owo „ostatnie", „na zawsze" autorka łączy z nadzieją, bo oto mama Eli wpada na pomysł, by kupić nowe drzewko. I zamiast żyć tym, co „ostatnie", „na zawsze" odtąd dzieci mogą przestawić się na słowa „dzisiaj" (zamiast „wczoraj"), „zaczyna się" (w miejsce „kończy"). Można, wspominając ukochaną jabłonkę, usunąć jej resztki, kopać już dół pod następną, wybierać wspólnie sadzonkę (nawet porównując ją z tą poprzednią). Nowa jabłonka nie jest oczywiście taka sama - jest właściwie patykiem, nie można się na nią wspinać, ale przecież ... wkrótce wyrosną liście, nowe gałązki, a za kilka lat będzie można wchodzić na nowe drzewo!

 

I na koniec - jesienią - wyrasta pierwsze jabłko. Jedno. Pyszne. Można się nim podzielić. To tak, jakby dzielić się i wspólnie uczestniczyć w tej przemianie, nadziei, wyjść w sposób symboliczny z kryzysu. Tak to już jest, że podobnie jak jabłonka „przeminęła" - przemijają i pory roku (w książce ukazane są zjawiska atmosferyczne, zmiany w przyrodzie, które im towarzyszą), po jesieni i zimie nadchodzi przecież upragniona wiosna!

 

Ilustracje bardzo dobrze odzwierciedlają treść książki, pełne są detali (jakże ciekawie jest popatrzeć na wewnętrzne strony okładki - na miejscowość, w której mieszkają bohaterowie książki, która ukazana z góry odkrywa tyle szczegółów, pozwala zajrzeć głęboko na skandynawskie podwórka).


W prostocie siła - tak wiele można powiedzieć w tak zwyczajnej historii.

 

Anna Lubowicka


nasza ocena

Ocena portalu Qlturka.pl 5

 

Jabłonka Eli, Catarina Kruusval, wyd. Zakamarki, 2009


Jabłonka Eli
tekst i il: Catarina Kruusval
wyd. Zakamarki, 2009
sugerowany wiek: 3+

 

drukuj powrót
poleć artykuł

Opinie

Liczba komentarzy: 0 Dodaj swój komentarz

Warto przeczytać

Cztery razy siedem = niezwykła książka – recenzja książki „Brzechwa. Wiersze dla dzieci”

Od dłuższego już czasu, a dokładniej od polskich i międzynarodowych sukcesów książki „Tuwim. Wiersze dla...


Wszystko o czytaniu dzieciom – poradnik, cz. II

W części I przedstawiliśmy wiele dowodów na potwierdzenie tezy, że warto czytać dzieciom książki, zachęcając...


Najbardziej zaczarowana historia - z Marią Ewą Letki rozmawia Dorota Koman

Ja jestem takim „pisarskim ciułaczem". Trudno jest mi ot tak usiąść i napisać. Lubię zbierać scenki (nawet...


Pani doktor, poproszę o inną diagnozę! - Polemika

Przeczytałem wywiad z doktor Małgorzatą Cackowską i westchnąłem. Westchnąłem nawet dwa razy. Pierwszy raz...


Kiedy Ulf przestał być grzecznym chłopcem – recenzja książki „Magiczne tenisówki mojego przyjaciela Percy’ego”

Jak ja się świetnie bawiłam przy tej książce! Przypomniała mi czasy szkoły podstawowej, gdy zaczytywałam się w...


W przedszkolu fajnie jest, czyli adaptacja bez łez
Każdy rodzic chce, żeby jego pociecha zaadaptowała się w przedszkolu możliwie bezproblemowo i bezboleśnie. ...
Cele wychowania – czemu warto je określać?
Rodzice  bardzo często stawiają pytania, na które nie da się odpowiedzieć inaczej, jak pytaniem zwrotn...
Z dzieckiem do poradni
Czyli wszystko, co każdy z nas powinien wiedzieć na temat wizyty z dzieckiem w poradni psychologiczno-pedag...
Dlaczego dzieci obgryzają paznokcie?
Obgryzanie paznokci pozwala dzieciom (i dorosłym!) uwolnić stres, którego doświadczają. Jest tzw. zachowani...

Cieszy mnie, że istnieje portal traktujący dzieci na tyle poważnie, żeby proponować im prawdziwą kulturę na wysokim poziomie. Qlturka.pl kreuje kulturalny smak najmłodszych, jednocześnie szanując ich wrażliwość.

Martyna Samecka, mama Fruzi, ilustratorka-amatorka

Na kłopoty... Pękalski

Kiedy w 2004 roku, w Muzeum Karykatury w Warszawie pierwszy raz zobaczyłam wystawę jego prac, od razu ujęły mnie za serce. Akwarele, ilustracje do magazynów, książek i materiałów (...)

Lukrecja