Udostępnij

Kacper - kosmita z planety Ziemia - recenzja książki "Kosmita"

Dodano: 2009-11-22

Zanim zacznę pisać o samej książce, muszę wspomnieć, że jestem pod wielkim wrażeniem procesu twórczego, którego wynikiem jest „Kosmita". Na samym początku czynię wielki ukłon w stronę autorki, która dogłębnie i naukowo zbadała sprawę autyzmu, a potem zrobiła z niej dobrą literaturę, nie pozbawioną wszak szlachetnych funkcji służebnych.


A treść książki? W zupełnie zwyczajnej rodzinie rodzi się drugie dziecko. I dosyć szybko wychodzi na jaw, że to nie jest takie zwyczajne dziecko. Do tego domu przybył Inny, aby na zawsze odmienić los i osobowości swoich bliskich... Nagle okazuje się, że nadmiernie grzeczny chłopczyk, który zachwyca tym, że nie marudzi i prawie nie płacze, jest „popsuty", chory, ma autyzm - chociaż gdzie go ma, tego jego siostra - Ola - nie wie.


Jestem głęboko poruszona samotnością Kacpra - kosmity, samotnością Oli - jego siostry i samotnością ich rodziców. Pomimo, że są rodziną, nic nie może uchronić ich przed pojawiającym się uczuciem bycia sam na sam ze swoim problemami. „Jakby mieszkał w szklanej kuli" - pomyślała sobie kiedyś, patrząc, jak jej mały brat siedzi na kocyku na środku pokoju i cały dzień puka czerwonym klockiem w podłogę. I niczego nie chce. Ani mamy, ani taty, ani jej - Oli - pisze Roksana Jędrzejewska-Wróbel o małym chłopcu. A za chwilę pochyla się nad Olą, która wstydzi się przed obcymi dziwnego zachowania brata, obawia się zaprosić do domu koleżanki, no bo jak wytłumaczyć im fakt, że Kacper biega po domu prawie nagi? (Prawie, bo na głowie ma kominiarkę). Dziewczynka jest tak spragniona kontaktu i uwagi, że postanawia symulować autyzm, aby te potrzeby zaspokoić. Jestem też poruszona samotnością każdego z rodziców tych dzieci, którzy uwikłani są w nadmiernie obciążający ogrom pracy i obowiązków, po to, by utrzymać dom i rodzinę, i zapewnić im w miarę sprawne funkcjonowanie. Na szczęście to, że są razem, pozwala im w końcu spotkać się ponad problemami i od nowa uczyć się żyć w rzeczywistości, jaka została im narzucona.


Wzrusza również sam obraz Kacpra - nieporadnie narysowana, chłopięca postać, z nieokreślonym (smutnym?, zagubionym?, zaaferowanym?) wyrazem twarzy, bez reszty oddająca się dziwnym czynnościom, takim jak wpatrywanie się w piekarnik lub rzeźbę anioła z utłuczonym nosem i wymachiwanie blaszaną łyżką. Porusza wprowadzenie na karty powieści świata jego myśli: Kacper jest bardzo świadomy tego, jak bardzo jego zachowanie jest bolesne dla innych, a jednocześnie nie ma na nie najmniejszego wpływu. I to jest prawdziwym dramatem chłopca.

 

Roksana Jędrzejewska-Wróbel, Kosmita, il. Jona Jung, wyd. Fundacja ING Banku, 2008


Autorka podchodzi do każdego ze swoich bohaterów z wielką delikatnością i szacunkiem dla jego wewnętrznego świata przeżyć. Akceptuje ich uczucia i obdarza wielkim zrozumieniem to, co przeżywają. Nie udaje, że w obliczu trudnych sytuacji wszyscy od razu jesteśmy supermenami i tylko czekamy na okazję, by poświęcić swe życie dla dobra sprawy. Wie, że jesteśmy tylko ludźmi i zdarza się, że pewne sytuacje nas przerastają. I mamy prawo pozłościć się, powściekać, ponurzać w beznadziejnym smutku i - nawet jeśli kogoś zranimy - to nie będzie to jeszcze koniec świata. W końcu znajdzie się konstruktywne rozwiązanie nawet z pozoru beznadziejnej sytuacji, a nawet jeśli nie wszystkie rany znikną bez śladu, to na wiele można po prostu podmuchać albo nakleić plaster. Mieszkanie z „kosmitą" ma też swoje dobre strony! I od niego można się wiele nauczyć. A czasem to nawet jest śmiesznie!


Nie jestem psychologiem, nie znam z bliska problemu autyzmu. I chociaż książka została napisana we współpracy z fundacją Synapsis po to, by pomóc rodzeństwu dzieci autystycznych, sądzę, że każde dziecko i każdy rodzic znajdą w niej coś dla siebie. Uwrażliwią się na inność, pogłębią empatię i zredukują skłonność do pochopnych ocen. Czytelnik chwilę się zastanowi, zanim powie głośno, jak książkowa elegancka pani z restauracji: „Jaki śliczny chłopczyk. Szkoda tylko, że źle wychowany".


Byłoby naprawdę wspaniale, gdyby „Kosmita" stał się tekstem bardziej dostępnym dla wszystkich dzieci. Może powinien trafić nawet do kanonu szkolnych lektur? Fundacja ABC XXI umieściła już tę pozycję na swojej „Złotej Liście" w kategorii wiekowej 6-8 lat.

 

Agnieszka Sikorska-Celejewska

 

Roksana Jędrzejewska-Wróbel, Kosmita, il. Jona Jung, wyd. Fundacja ING Banku, 2008

 

Kosmita
Roksana Jędrzejewska-Wróbel
il. Jona Jung
wyd. ING Bank Śląski, 2008

sugerowany wiek: 5+

 

Osoby zainteresowane otrzymaniem egzemplarza książki, a w szczególności rodziny dzieci autystycznych i terapeuci, mogą pisać do Fundacji ING Banku: kosmita@ingbank.pl

 

 

 

drukuj powrót
poleć artykuł

Warto przeczytać

Subtelnie o przemijaniu – recenzja książki „Wdzięczny kwiat”

Wydawnictwo Namas uraczyło nas kolejną książką nieznanej w Polsce węgierskiej autorki, odkrywając tym samym przed...


12 kolorów... - Na opak

Wiersze z cyklu "Do wyboru do koloru" cz.1. to idealna płyta na długie podróże i męczącą nudę....


Fasolkowo z Tridulkami, czyli relacja ze spotkania w Kalimbie

W oczekiwaniu na Krzysia Tik-Taka (Krzysztof Marzec), Ciotkę Klotkę (Ewa Chotomska) i Profesora Ciekawskiego (Andrzej...


Zaczynamy od TATY, czyli "Dynastia Miziołków" w Korei Południowej

"Zabawnie jest widzieć swoją książkę złożoną za pomocą egzotycznej czcionki" - mówi Joanna Olech,...


Nie tylko na Walentynki, czyli książki o miłości i innych uczuciach

Obojętnie, czy ktoś obchodzi Walentynki, czy nie, niewątpliwie dzień 14 lutego swoją atmosferą skłania do refleksji na...


"Z Qlturki" - taką odpowiedz słyszę najczęściej, gdy pytam gości, skąd dowiedzieli się o naszej kawiarni.

Malwina Kazimierczak, właścicielka FikuMikuCafé, mama 3-letniej Miki.

Dzieci pustyni wolą kredki

Szare, pustynne, rozgrzane słońcem beduińskie wioski, a w nich dzieci próbujące wycyganić od turysty chociażby jednego funciaka - to w kraju faraonów widok nader częsty. (...)

Księga zaklęć