Przyznam szczerze, że nie miałam pojęcia, iż Aldous Huxley, angielski powieściopisarz, eseista, poeta i krytyk literacki miał w swoim dorobku książkę dla dzieci. Dowiedziałam się o tym dzięki wydawnictwu Dwie Siostry, które właśnie opowiastką „Wrony i wąż" zainaugurowało serię pt. „Serio". W jej skład wejdą wyjątkowe teksty twórców światowej literatury, napisane z myślą o najmłodszych, a do tego na nowo zilustrowane przez rodzimych artystów i pięknie wydane w twardej oprawie, dużym formacie - iście albumowo.
Historia o wronim małżeństwie i srogim wężu, który konsekwentnie pożera wszystkie składane przez ptaki jaja, przywodzi na myśl dawne opowieści o zwierzętach. Nieco staromodny styl, sprytny bohater, który przychodzi poszkodowanym na pomoc i fortel, który musi się powieść - klasyczny schemat z dobrym zakończeniem (choć z punktu widzenia węża niekoniecznie dobrym...) i morałem, dającym się przedstawić za pomocą przysłowia: „Nosił wilk razy kilka, ponieśli i wilka".
Tym, co sprawia, że polskie wydanie opowieści Huxley'a można niewątpliwie zaliczyć do książek niezwykłych, są ilustracje Agaty Dudek. Całostronicowe, a niekiedy nawet zajmujące rozkładówkę, zdominowane przez kilka barw - czerń, odcienie czerwieni, różu i zielonego, równolegle z tekstem opowiadają historię, która przydarzyła się mieszkańcom pewniej topoli w Pearblossom.
Ewa Świerżewska (tekst w nieco okrojonej wersji ukazał się w Piśmie Miesięcznym Ilustrowanym dla Kobiet "Bluszcz" nr 23)

Wrony i wąż
Aldous Huxley
il. Agata Dudek
przeł. Jadwiga Jędryas
wyd. Dwie Siostry, 2010
sugerowany wiek: 3+
| drukuj | powrót |
| poleć artykuł |
Qlturka to strzał w dziesiątkę. Bardzo wartościowy serwis dla rodziców i dzieci, którzy poszukują pomysłów na wspólną naukę i zabawę. To pierwszorzędny przewodnik po dobrej książce, ciekawym filmie czy przedstawieniu teatralnym. Gorąco polecam!
Agnieszka Babik, analityk rynku, mama 6-letniej Marianki i 13-letniego Szymona
Łyk znakomicie zaparzonej kawy, koc, lektura - to był mój pomysł na spędzenie dzisiejszego dnia. Żaden inny nie wydawał się lepszy, bo za oknem zimno, mokro... a „o szyby deszcz (...)