Coraz częściej na rynku księgarskim pojawiają się książki wydawane przez oficyny, które słyną z publikacji literatury dziecięcej. Pozycje te są pięknie wydane, poruszają ciekawe tematy, lecz...
Pojawia się natrętne pytanie, czy te książeczki są, aby na pewno, dla dzieci? Czy też może adresowane są do rodziców, którzy łakną wspomnień dzieciństwa? Kolejne pytanie to dowcipy zawarte w dziecięcych książeczkach - kogo one tak naprawdę śmieszą?
Pierwsze wątpliwości miałam kilka lat temu, gdy Agora wraz z miesięcznikiem „Dziecko" wypuściły na rynek serię kilkudziesięciu (ponad dwudziestu) książek - klasykę dla dzieci, lecz opowiedzianą na nowo.
Z pozoru dowcipne, klasyczne bajki, gdzieniegdzie wplecione dowcipy. Czy aby na pewno kilkulatek będzie śmiał się z porównania do Otyli Jędrzejczak? Czy każdy przedszkolak wie, kim jest Otylia? Z ową serią wiązała się jeszcze jedna wątpliwość - a mianowicie, czy chcemy naszym dzieciom czytać bajki, które mają „trochę" inne zakończenia? Czy wolimy, by Trzy Małe Świnki przeżyły spotkanie z wilkiem?
Z pewnością część z nas pomyślała o politycznej poprawności, inni zaprzestali kupowanie serii bajek, decydując się na powrót do klasyki „bez znieczulenia".
Niektórzy mają też mieszane uczucia względem książek takich jak „Podręczny Nieporadnik. Grzebień" (Wydawnictwo Czerwony Konik). Krakowska oficyna wydała już drugi tom nieporadnika. To pięknie wydana (zarówno edytorsko, jak i graficznie dopracowana w każdym szczególe) opowieść o tym, do czego NIE stosujemy grzebienia. Nienumerowane strony zachęcają do lektury w dowolnej kolejności. Książkę można przeczytać w kilka minut, a śmieć się przez następnych kilkanaście. „Podręczny Nieporadnik. Grzebień" jest naprawdę śmieszną, dowcipną pozycją dla... Z pewnością nie dla pięciolatków, bo dzieci w tym wieku nie słyną z poczucia humoru, nie jest też dla ośmiolatków, gdyż dzieci w tym wieku uważają siebie za prawie dorosłych i nie zamierzają czytać bajek i książeczek dla maluszków. Z przyczyn niejadalności i możliwości wygniecenia „Grzebień" nie jest adresowany do roczniaków lub młodszych niemowlaków.
Autorem serii „Podręcznych Nieporadników" jest Wojciech Widłak, który wraz z utalentowany ilustratorem, Pawłem Pawlakiem, stworzył artystyczny tandem. Ich spotkanie zaowocowało naprawdę niezwykłym zderzeniem absurdu - wyobraźnia Widłaka nie zna granic - z ciekawym graficznie przedstawieniem rzeczywistości.
Efekt - cudowna książka dla... rodziców. Być może niektóre maluchy zaciekawi sama idea grzebienia, część z nich w domu ma tylko szczotki, a łysy tata nie daje przykładu, nie wystaje mu grzebień z tylnej kieszeni spodni. Korzyścią z lektury „Nieporadnika" będzie z pewnością to, że maluch zrozumie, jakiego przedmiotu używała mama Mikołajka, by jej synek prezentował się jak należy.
Nie mam wątpliwości, że warto kupić „Podręczny Nieporadnik. Grzebień" - tylko pamiętajmy - kupujemy go dla siebie, a nie dla naszego dziecka. Wiele lat temu podobnie było z pewnym francuskim autorem - bajki La Fontaine'a nie były dla dzieci..., choć teraz są przerabiane w szkole.
Seria „Nieporadników" to ciekawa lektura dla dorosłych i dzieci, które mają już poczucie humoru.
Dota Szymborska*
* Instruktorka wychowania, od ponad 2 lat pracuje z rodzicami, współpracuje z Dziecko.onet.pl, kwartalnikiem KIKIMORA, jest jednym z jurorów w konkursie SUPERPRODUKT 2009 Magazynu dla Rodziców Mam Dziecko, prowadzi portal www.wczesnaedukacja.com. Prywatnie mama przedszkolaka.
Czytaj także recenzję: Abstrakcyjne zabawy pobudzają wyobraźnię - recenzja książki "Podręczny Nieporadnik. Grzebień"
| drukuj | powrót |
| poleć artykuł |
Nareszcie portal na świetnym poziomie, który z radością odwiedzam razem z dzieckiem. Pomysły na wspólne spędzanie czasu - nie tylko poza domem, ale także przy ciekawej książce czy muzyce. Gorąco polecam.
Joanna Dark, piosenkarka, mama ośmiolatka
Wczoraj, zupełnie przypadkiem, stałam się świadkiem rozmowy sąsiadek z bloku: - Bardzo lubię maj, chociaż ... nie w tym roku - powiedziała jedna z nich. - A czemuż to? - dopytywała (...)