Zaczyna się od tego, że Kukuryk - mały żółty kurczaczek - wykluwa się ze skorupki, a potem... jak to z jedynymi synkami bywa, staje się oczkiem w głowie swojej mamy. Mama, jak to mama, gotowa jest nieba przychylić i dba o synka, jak umie najlepiej. Postanawia upiec mu babkę. Kukuryk jest dobrym synkiem, więc pomaga mamie i po chrust, potrzebny do rozpalenia w piecu, biegnie czym prędzej. Niestety, spotyka wroga numer jeden - Kota Huncwota. Drapieżnik w swej wielkiej łaskawości zgadza się nie pożerać kurczaczka tylko pod jednym warunkiem, że ten podzieli się z nim babką.
Babka upieczona, stoi ogromniejąc na stole, ale... co to?! Kukuryk, choć brzuszek ma niewielki, zjada wszystko sam! Oj, Kot Huncwot będzie zły! I rzeczywiście! Już po chwili zjawia się z głośnym: Mrauuu!
Mama Kura i jej dziecko chowają się w glinianym garnku. Właściwie tylko przypadek i olbrzymi strach malucha ratują ich z objęć ostrych pazurów... Szczegółów zdradzać nie będę, bo to jest najbardziej emocjonujący fragment książki.

Historyjka króciutka, nawet można by rzec, banalna. Ale płynie z niej nauka („Słuchaj mamy..."), a radość jeszcze większa. Z nieporadnego i strachliwego ptaszka Kukuryk staje się bohaterem, który może pogrywać sobie na kocim ogonie, jak to pięknie zostało uwidocznione na okładce. Wiadomo też, że już nigdy nie zachowa się tak egoistycznie, by nie zostawić ani kawałka babki.

Kto zdołał już poznać serię książek z kolekcji OQO (Wydawnictwo Tako) i przeczytać/obejrzeć „Czekoladę", ten wie, czego się spodziewać po ilustracjach Helgi Bansch. Artystce wiele nie trzeba: jakieś zbliżenie, jakiś wycięty kadr, jakaś ciekawa perspektywa... Takie zabiegi sprawiają, że obrazy niemalże ożywają na naszych oczach. Czujemy się tak, jakbyśmy zjawili się w domku Mamy Kury. Kota Huncwota z jego żółtymi wąskimi ślepiami i wystającymi zębami naprawdę można się przestraszyć. Do tego technika: pomieszanie farb z pastelami i fragmentami płótna - prosta, a dająca niesamowite efekty! No i dowcip: czerwone buty na obcasach na chuderlawych nogach Mamy, tablica z napisem „Niebezpieczeństwa", a na niej portrety kurzych wrogów (Kot zajmuje tu najwięcej miejsca), śmieszne miny ptasich bohaterów. Rozkosz dla oczu!
Tekst zaś jest prosty, z rzadka się rymuje i na pewno będzie dobrze przez najmłodszych zrozumiany. Pozostaje mi tylko książkę polecić! Tak jak całą kolekcję OQO - literatura hiszpańska dla dzieci. W kraju macierzystym doceniona, miejmy nadzieję, że i w Polsce również taką się stanie.
Agata Hołubowska
nasza ocena


Kukuryk
Marisa Núñez
il. Helga Bansch
przekład Beata Haniec
wyd. Tako
premiera luty 2011
sugerowany wiek: 3+
| drukuj | powrót |
| poleć artykuł |



Qlturka to portal, w którym znajduję cały świat kulturalny Polski w pigułce - ciekawe i warte odwiedzenia z dziećmi miejsca, interesujące pozycje książkowe, a także zaskakująco proste i nowatorskie pomysły na zajęcia plastyczne dla przedszkolaków.
Marta Szczepańska, nauczycielka przedszkola
Nie potrafię nad tym zapanować. Nie potrafię powstrzymać się od kupowania swoim dzieciom kolejnych książek, zestawów kreatywnych, zabawek edukacyjnych, płyt i innych. Na biurku mojego (...)