Parafrazując cytat z osiemnastowiecznej encyklopedii ks. Benedykta Chmielowskiego, grzebień jaki jest, każdy widzi. Każdy też wie, do czego ów służy. Ale czy aby na pewno jesteśmy w pełni świadomi, do czego nie służy? Eksperymenty prowadzone w domu mogą okazać się niebezpieczne, zatem radzę sięgnąć po opracowany przez doświadczonych praktyków - Profesora Kurzawkę i Adiunkta Kwasa „Podręczny Nieporadnik. Grzebień" - tam każdy czytelnik/oglądacz, niezależnie od wieku, znajdzie zestaw rad, a w zasadzie anty-rad, związanych z używaniem tego, zdawałoby się, prostego, przedmiotu.
Duet autorsko-ilustratorski, który jakiś czas temu wprawił czytelników w melancholijny nastrój piękną opowieścią o wrocławskich krasnalach („Niezwykłe życie Krasnali w Wielkich Kapeluszach", wyd. Format), teraz, już po raz drugi zresztą (poprzednio - „Podręczny Nieporadnik. Młotek"), serwuje danie złożone z absurdu i nonsensu, doprawione hojnie humorem. W samym centrum potrawy, w której tekst i ilustracje odgrywają równie ważną rolę (choć te drugie z pewnością zajmują znacznie więcej miejsca), tkwi... grzebień. Dziwi więc fakt, iż na próżno szukać w książce informacji, że grzebień nie służy do jedzenia...
Wojciech Widłak i Paweł Pawlak po raz kolejny udowodnili, że zabawa formą i treścią może dać świetny rezultat; że można stworzyć pobudzającą wyobraźnię książkę dla czytelników/oglądaczy w różnym wieku, nawet jeśli zrozumienie przez dzieci absurdalnego i abstrakcyjnego humoru wymagać będzie zaangażowania ze strony rodzica, który wyjaśni istotę pomysłu.
Ewa Świerżewska (tekst w nieco okrojonej wersji ukazał się w Piśmie Miesięcznym Ilustrowanym dla Kobiet "Bluszcz" nr 20)

Podręczny Nieporadnik. Grzebień
Wojciech Widłak
il. Paweł Pawlak
wyd. Czerwony Konik, 2010
sugerowany wiek: 6+

Czytaj tekst: Dla dzieci? Dla dorosłych? Dla kogo? "Nieporadniki" i inne książki
| drukuj | powrót |
| poleć artykuł |
Cieszy mnie, że istnieje portal traktujący dzieci na tyle poważnie, żeby proponować im prawdziwą kulturę na wysokim poziomie. Qlturka.pl kreuje kulturalny smak najmłodszych, jednocześnie szanując ich wrażliwość.
Martyna Samecka, mama Fruzi, ilustratorka-amatorka
Jesteś szczęściarą - usłyszałam wczoraj od koleżanki z pracy. - Masz pod nosem metro - szybko uzasadniła, dlaczego zaliczyła mnie do grupy będącej w mniejszości. To prawda - mam autobus, (...)