Udostępnij

Z wątkiem kryminalnym w tle – recenzja książki „Joachim Lis, detektyw dyplomowany”

Dodano: 2010-07-30

Joachim Lis to postać nie byle jaka! Właśnie ukończył Korespondencyjny Kurs dla Detektywów Prywatnych i tym samym zmienił nieciekawą posadę szewca (odziedziczoną po ojcu) na jakże intrygujący zawód detektywa. Joachim był bardzo pilnym uczniem, toteż podręcznik zna prawie na pamięć. Można by pomyśleć, że w takim mieście jak Modrzejów, w którym od dawna nie wydarzyło się nic niepokojącego, a jedyny stróż porządku Miś-Niedźwiecki przez większość roku śpi, taki zawód nie ma racji bytu. Jednak... ledwie Lis otworzył swoje biuro, a już zjawił się u niego pierwszy klient. I to też nie byle jaki, bo pan Bonifacy Borsuk - właściciel sklepu z towarami mieszanymi - we własnej osobie. Z jego piwnicy w niewyjaśnionych okolicznościach zniknęło dziesięć słoików konfitur malinowych. Może strata nie byłaby taka wielka, gdyby nie fakt, że skradzione słoiki okazały się dopiero wstępem do znacznie poważniejszych zbrodni. I tutaj historia zaczyna się rozwijać, wikłać, a zagadka staje się coraz trudniejsza do rozszyfrowania. Bo Joachim, choć bez doświadczenia, trafił od razu na „grubą sprawę" - złodzieja, który nie pozostawia po sobie żadnych śladów. No, może z wyjątkiem literki „X" rysowanej na ścianie czy suficie miejsca postępku. Kto się za tym kryje? Czy dzielny Lis zdoła odzyskać skradzione panu Bonifacemu Borsukowi kosztowności? Czy uda mu się zdemaskować złoczyńcę i przywrócić spokój mieszkańcom Modrzejowa?


Ingemar Fjell nakreślił w humorystyczny sposób obrazek miasteczka, w którym mieszkają same zwierzęta. Mają one ludzkie cechy, profesje i dźwięczne imiona. Och, fantazja przeogromna, jeśli chodzi o ich dobór i skojarzenia za nimi płynące. Czyż to nie brzmi pięknie: Bibianna Borsuczyna czy Romuald Rosomak? Czysta poezja! (Sporo w tym zasługi tłumaczki). Powieść kryminalna dla najmłodszych ani przez chwilę nie nuży. Toczy się wartko i dowcipnie. Szczególnie godne polecenia są cytaty z podręcznika do Kursu na detektywa. Finezja splata się tu z celnością spostrzeżeń, a „akademicki język" z lekkością i zaskakującą puentą. Joachim w roli eleganckiego detektywa palącego „fajkę na wygiętym cybuchu" jest uosobieniem idealnego absolwenta rzeczonego Kursu. Nie inaczej jest z jego sekretarzem, równie pilnym i bystrym Gwidonem Gronostajem. Razem tworzą parę specjalistów na miarę Sherlocka Holmesa i jego przyjaciela dra Watsona.


Jak Fjell doskonale słowami zbudował mikroświat pełen tajemnic, tak Teresa Wilbik za pomocą prostych grafik przedstawiła galerię postaci pojawiających się w powieści. Takie są to właśnie ilustracje: nie „inscenizacje", ale same portrety. Figlarną i lekką kreską dała wyraz swym wyobrażeniom o mieszkańcach Modrzejowa. Są wyraziste i zawadiackie, skromne, zazwyczaj eleganckie i „z charakterem". Choć trzeba przyznać, że nie są to „obrazki", które zachwycą młodsze dzieci. Taka sztuka przeznaczona jest dla wytrawnych i nieco starszych podpatrywaczy książkowych ilustracji. Gwarantuję satysfakcję z obcowania z kolejnym starannie wydanym tomem znakomitej serii „Mistrzowie Ilustracji" Wydawnictwa Dwie Siostry.


Agata Hołubowska*

 

Joachim Lis, detektyw dyplomowany, Ingemar Fjell, il. Teresa Wilbik, wyd. Dwie Siostry


Joachim Lis, detektyw dyplomowany
Ingemar Fjell
il. Teresa Wilbik
przeł. Maria Olszańska
Wyd. Dwie Siostry, 2008
sugerowany wiek: 6+

 

*Agata Hołubowska (ur.1981) - z wykształcenia teatralog i etnolog, z zamiłowania podróżniczka i fotograf-amator, a z potrzeby mama i zagorzała czytelniczka dziecięcych książek.

drukuj powrót
poleć artykuł

Warto przeczytać

Graficzny łańcuch pokarmowy - recenzja książki "Kto kogo zjada"

Są tematy, które kojarzą się raczej ze szkolnymi podręcznikami i przesiadywaniem w ławce, niż z książkami dla...


Dobra treść w nieciekawej formie – recenzja książki „Majka, Marcel i sekret kamienicy”

Majka jest zwyczajną dziewczynką. Chodzi do szkoły, ma młodszą siostrę, dwóch fajnych kuzynów, a niebawem...


Moc opowieści, czyli nie tylko książki

Książka i druk to całkiem świeży wynalazek w porównaniu ze słowem mówionym. Mówimy od czasów...


Co by na to powiedział Fryderyk Ch.? – recenzja książki „Nazywam się… Fryderyk Chopin”

Z okazji dwusetnej rocznicy urodzin najwybitniejszego polskiego kompozytora podjęto wiele działań w celu przybliżenia jego...


Rzeczywiście fajna Florka – słów kilka o dylogii Roksany-Jędrzejewskiej Wróbel i Jony Jung

Florka już na dobre rozgościła się w niejednym domu, ale może warto o niej przypomnieć, bo za chwilę ukaże się już...


Zamiast nagród i kar – rozmowa z Natalią Dorną
Akceptacja dla przeżyć dziecka nie oznacza przyzwolenia na niepożądane (np. agresywne) sposoby komunikowani...
Dajmy dzieciom poznać świat
Dla dzieci w wieku przedszkolnym i tych jeszcze młodszych, najlepszym narzędziem poznawania świata jest doś...
Warto mówić do malucha
Czy warto mówić do dziecka tuż po urodzeniu? Zdecydowanie tak! A nawet wcześniej. Słuchanie głosu mamy już ...
Czy warto być konsekwentnym?
Przez ostatnie lata w wychowaniu położono bardzo silny nacisk na konsekwencję. Teraz pojawia się jednak nur...

"Z Qlturki" - taką odpowiedz słyszę najczęściej, gdy pytam gości, skąd dowiedzieli się o naszej kawiarni.

Malwina Kazimierczak, właścicielka FikuMikuCafé, mama 3-letniej Miki.

Żarłoczna Ewa

Gdzie nie spojrzę, widzę jabłka - owoce jesieni, których smak zna chyba każdy z nas. Jedząc kolejne kęsy nie zastanawiamy się nad ich symboliką; jabłko w kulturze europejskiej to (...)

Wyliczanki z pustej szklanki