Udostępnij

Twórcy i niszczyciele, czyli recenzja gry „Make&Break”

Dodano: 2011-10-30

Zabawa w budowanie cieszy wszystkie dzieci, duże i małe, ale zabawa w burzenie to dopiero frajda! Nic więc dziwnego, że gdy latorośle znajomych podpatrzyły u nas w domu „Make&Break", czyli po prostu „Zbuduj i zburz", natychmiast zaczęły namawiać na tę grę rodziców. A ci nie dali się długo prosić.

 

Zabawka nadaje się dla zupełnych maluchów, które dopiero uczą się budować wieże z dwóch klocków, bo przecież nie trzeba dokładnie stosować się do zasad gry, jednak starszakom zalecam postępowanie zgodne z instrukcją. A tak przy okazji: sugerowany wiek graczy podany na pudełku (od 8 lat) to zupełna pomyłka, bo na upartego nawet trzylatki mogą się w to bawić.

 

Do dyspozycji mamy 10 drewnianych prostopadłościanów, każdy w innym kolorze. Z tych klocków trzeba ułożyć konstrukcje przedstawione na sześćdziesięciu kartach. Pierwszy stopień trudności jest naprawdę banalny, czasami wystarczy ustawić na sobie trzy klocki. Dzieci uczą się, jak tworzyć budowle według wzoru, a w dodatku ćwiczą rozróżnianie kolorów.

 

Dalej jest trochę trudniej, bo poziomy zaawansowania są trzy, przy czym kolorystyka konstrukcji może być ściśle określona lub dowolna - wtedy budowla na obrazku przedstawiona jest w szarym kolorze, a my bierzemy co nam wpadnie w rękę.


Wygrywa ten, kto zdobędzie najwięcej punktów. Liczbę zadań i czas gry ustala się indywidualnie. Za każde poprawnie wykonane zadanie dostaje się od 1 do 3 punktów, zależnie od wylosowanego stopnia trudności.

 

Najlepsze zostawiłam na koniec: czasomierz. Ten gadżet wzbudza zainteresowanie wszystkich i trzeba uważać, żeby młodsze rodzeństwo nagle go nie zaanektowało, bo gra może przerodzić się w dziką awanturę. Przedmiot pożądania w działaniu podobny jest do kuchennych minutników. Nastawia się go na pozycję „1", „2" lub „3" i wskazówka zaczyna się powoli przesuwać, a czasomierz wydaje przy tym terkoczący dźwięk.

 

Układanie na czas jest oczywiście zdecydowanie większym wyzwaniem, niż zwykłe ustawianie klocków według wzoru. Na początku można z tego zrezygnować, ale wtedy odbiera się frajdę osobie obsługującej minutnik, która może się poczuć jak prawdziwy władca czasu. Szczególnie, gdy popędza w ten sposób rodziców.

 

Na koniec warto dodać, że gra została nagrodzona w konkursie „Świat przyjazny dziecku" organizowanym przez Komitet Ochrony Praw Dziecka.

 

Anna Lewandowska

 

nasza ocena

Ocena portalu Qlturka.pl 5

make and break

Make&Break
prod. Ravensburger

liczba graczy: 2-4

czas gry: według uznania
sugerowany wiek: 8+

drukuj powrót
poleć artykuł

Opinie

Liczba komentarzy: 0 Dodaj swój komentarz

Warto przeczytać

Jajeczny wyścig – recenzja gry "Skubane Kurczaki"

Po podwórku biegają kurczaki, próbując wyrwać sobie nawzajem pióra z ogona. Wygrywa ten, który...


Drewniana wieża – recenzja gry Jenga

Wśród dorosłych wielbicieli klocków szczególnie silną frakcję stanowią miłośnicy tych...


Do celu na grzbiecie żółwia - recenzja gry "Pędzące żółwie. Wyścig do sałaty"

Tym razem na zajęcia popołudniowe Tomka wzięliśmy ze sobą Tosię. Mąż nie mógł się nią zająć, więc rada nie...


Edukacja przez zabawę – Amerykańskie parki Narodowe – dla dzieci

Amerykańska strona Web Rangers zaprasza do zabawy dzieci w każdym wieku. Gry i inne aktywności podzielone są na łatwe,...


100 kart i pomysłów na naukę przez zabawę – recenzja gry „Angielski dla dzieci. Karty obrazkowe. 100 pierwszych słówek"

Większość rodziców marzy, by ich dzieci jak najszybciej opanowały języki obce, bez których trudno wyobrazić...


Róże i błękity – o różnicach płci
Przyszli rodzice chcą przede wszystkim wiedzieć, że ich dziecko jest zdrowe. Następna wyczekiwana wiadomość...
Zabawa - trening sprawności ruchowej i manualnej
Dzieci na co dzień, w zabawie - rozwijają i ćwiczą swoje umiejętności oraz sprawności. Jak bawić się z dzie...
Muzyka w okresie prenatalnym
Czy można rozwijać wrażliwość muzyczną dziecka jeszcze przed jego narodzinami? Naukowcy są zgodni - dziecko...
Nie taki fryzjer straszny, czyli co zrobić, by dziecko dało się ostrzyc
Nam, dorosłym, wizyta u fryzjera kojarzy się z przyjemnym masażem głowy, chwilą relaksu i fantastycznym cię...

"Z Qlturki" - taką odpowiedz słyszę najczęściej, gdy pytam gości, skąd dowiedzieli się o naszej kawiarni.

Malwina Kazimierczak, właścicielka FikuMikuCafé, mama 3-letniej Miki.

Trudna sztuka przegrywania

- Jestem maniakiem gier planszowych – oświadczył syn przy śniadaniu. Trudno się z nim nie zgodzić. W szczytowym okresie tej fascynacji dostawałam drgawek na sam widok kostki do gry. Bo (...)

Samotny Jędruś