Sztuka współczesna dla wielu bywa trudna w odbiorze. Czasami trzeba poświęcić dużo czasu jakiemuś eksponatowi, żeby pojąć, co artysta chciał przez niego wyrazić. Rozbudzenie zainteresowania u dzieci sztuką nowoczesną wydaje się być nie lada zadaniem. Tego wyzwania podjęła się Narodowa Galeria Sztuki Zachęta, pozwalając dzieciom oglądać swoje obrazy... bez wychodzenia z domu.
Strona internetowa Zachęty ma wyjątkowo dobrze rozbudowany dział edukacji, gdzie opisane zostały rozliczne aktywności Galerii. Prócz tego na stronie możemy znaleźć podstronę Gry dla dzieci. Różne poziomy trudności mają umożliwić zabawę nawet tym najmłodszym.
Na początek możemy zagrać w Memory, w którym musimy dopasować do siebie miniaturki obrazów Kantora, Kotlarczyka, czy Rosołowicza, po czym w nagrodę możemy obejrzeć całą galerię w powiększeniu. Kilka wariantów gry, z różnymi poziomami trudności i różnymi typami obrazów, daje możliwość zapoznania się z dość dużą liczbą dzieł dzieł.
Inną ciekawą grą jest Detektyw w galerii - jest to quiz poświęcony obrazom, który pozwala dostrzec ich elementy, często niezauważamne. Jakiego koloru jest najwięcej na danym obrazie? Jakie kształty dominują? Gra „kształtuje oko" młodego odbiorcy sztuki i uczy, na jakie elementy można (i warto) zwracać uwagę.

Paradoksalnie gra o najwyższym poziomie trudności i z najbardziej rozbudowaną grafiką wydała mi się najmniej edukacyjna. W Grze o Galerii Zachęta gracz ma się wcielić w rolę kuratora i zorganizować wystawę, mając możliwość poruszania się po całej galerii, a nawet po magazynie. Brzmi ciekawie, jednak ostatecznie okazuje się, że większość uwagi gracza koncentruje się zupełnie na innych rzeczach niż na sztuce. Gdy nauczymy się zmagać z kamerą, która jest naszym „okiem" na galerię, opory zaczyna stawiać między innymi wirtualny wózek widłowy, co uniemożliwia nam przewiezienie rzeźby Beaty Kozyry „Piramida zwierząt". Tu zadaję sobie pytanie: jak małemu dziecku wytłumaczyć ideę wożenia wózkiem spreparowanych ciał zwierząt, w tym psa i kota? Gra ta miała uczyć i bawić, a tym czasem ani nie uczy, ani nie bawi.
Pomysł Zachęty, by wiedzę o sztuce przekazywać najmłodszym poprzez gry komputerowe jest niewątpliwie ciekawy i warty uwagi. Dobrze by było, gdyby tego typu „dodatków" na stronach internetowych instytucji kultury pojawiało się więcej. Może dzięki nim dzieci zaczną postrzegać sztukę jako coś interesującego, zabawnego i ciekawego w odbiorze. Nie muszą to być skomplikowane gry strategiczne. Jak widać w tym wypadku, sprawdza się zasada „im prostsze tym lepsze".
Alicja Nowaczyk
| drukuj | powrót |
| poleć artykuł |



Nareszcie portal na świetnym poziomie, który z radością odwiedzam razem z dzieckiem. Pomysły na wspólne spędzanie czasu - nie tylko poza domem, ale także przy ciekawej książce czy muzyce. Gorąco polecam.
Joanna Dark, piosenkarka, mama ośmiolatka
Myślałem, że nic mnie już w polskim życiu politycznym nie zaskoczy, a tu proszę. Jak podały media - z „Gazetą Wyborczą" i Radiem Zet na czele - „PO pracuje nad projektem (...)