Udostępnij

Do celu na grzbiecie żółwia - recenzja gry "Pędzące żółwie. Wyścig do sałaty"

Dodano: 2011-01-30

Tym razem na zajęcia popołudniowe Tomka wzięliśmy ze sobą Tosię. Mąż nie mógł się nią zająć, więc rada nie rada, zapakowałam dodatkowo książkę i nową planszówkę z cichą nadzieją, że moja sześcioletnia córka nie umrze z nudów, czekając ze mną na koniec zajęć brata.

 

Bynajmniej nie umarła, jak się okazało. Nasza gra, do której przyłączył się jeszcze jeden oczekujący tata, okazała się przebojem. Machnęliśmy trzy rozgrywki, a w połowie czwartej zaskoczył nas koniec zajęć - ależ byliśmy zdziwieni, że tak szybko minęły!

 

Tydzień później sytuacja się powtórzyła i znów na zajęcia przyjechała z nami i Tosia, i gra. Gdy w pewnej chwili rozgrywkę przerwał nam telefon, wyszłam z sali na dłuższą chwilę, a gdy wróciłam, oczom moim ukazał się widok niezwykły - Tosia brylowała nad planszą w towarzystwie czterech innych tatusiów. Sama wyjaśniła im zasady. Po czym wygrała. A tatusiowe i tak odgrażali się przy wyjściu, że kupią tę grę dla swoich pociech. I zapewne nie tylko dla nich.

 

Gra, którą niechcący wypromowałyśmy tak skutecznie, to „Pędzące żółwie. Wyścig do sałaty". Zakupiłam ją, zachęcona rekomendacją sprzedawcy - że proste zasady, że w miarę krótka rozgrywka, i że zabawa zarówno dla dzieci, jak i dorosłych.

 

Prawdę mówił sprzedawca, jak się okazało. Głównym atutem gry jest to, że z przyjemnością może w nią grać całą rodzina. Jakaż to ulga i frajda dla rodziców znękanych monotonią Grzybobrania (i jemu podobnych) gdzie cały intelektualny wysiłek ogranicza się do liczenia oczek. W „Pędzących żółwiach" trzeba trochę pogłówkować. Ale bez główkowania też się obejdzie i można poruszać się bez opracowanej strategii, dzięki czemu mogą w nie grać nawet czterolatki. Zwłaszcza, że zasady są banalnie proste.

 

Jak na wyścig przystało, w grze wygrywa ten żółw, który pierwszy dotrze do grządek z sałatą. A zabawa bierze się po pierwsze stąd, że nikt nie zna kolorów żółwi przeciwników, po drugie - poruszać się można według kilku prostych, ale ściśle określonych zasad, a po trzecie - drogę pokonać można nie tylko swoimi siłami, ale i na grzbiecie innego żółwia.

 

Nie ukrywam, że po otworzeniu pudełka byłam zawiedziona. Gra nie była tania, a w środku znalazłam tylko niewielką planszę, kilka kolorowych figurek i stos kartoników. Jak jednak wiadomo, w tym przemyśle nie płaci się za akcesoria, tylko za pomysł. Grze w żółwiki więcej akcesoriów nie trzeba. I tak warto ją kupić.


Kasia Gzyl

 

nasza ocena

Ocena portalu Qlturka.pl 5

 

Pędzące żółwie


Pędzące żółwie. Wyścig do sałaty
Reiner Knizia
il. Ralf Vogt
wyd. Egmont Polska
liczba graczy: 2-5

czas gry: 20 minut
sugerowany wiek: 5+

 

drukuj powrót
poleć artykuł

Warto przeczytać

Drewniana wieża – recenzja gry Jenga

Wśród dorosłych wielbicieli klocków szczególnie silną frakcję stanowią miłośnicy tych...


Jak gry komputerowe wpływają na pracę mózgu?

Gry komputerowe opanowały niemal cały świat. Wśród użytkowników możemy znaleźć zarówno 8-, jak i...


Drogi i dróżki na małe nóżki – recenzja gry „Dzieci z Carcassonne”

Wcześniej czy później nadchodzi taki moment, że na hasło „zagraj ze mną mamo/tato" ma się ochotę...


Podejmij wyzwanie – recenzja gry „Brain challenge”

Możemy zabraniać dzieciom zabawy z komórką, ale bardziej rozsądne będzie podpowiadanie, które aplikacje są...


Sprytni wodzowie – recenzja gry "Totem"

Na dalekiej polinezyjskiej wyspie plemiona rywalizują ze sobą, starając się umieścić swoje symbole na szczycie wielkiego...


Zachcianki – spełniać czy nie?
Od urodzenia dzieci przede wszystkim potrzebują miłości, akceptacji, pochwał, swobody, ale i wsparcia, by m...
Wszystko o dziecięcym temperamencie
Wychowanie dziecka to proces, na który wpływ ma wiele czynników. Zwykle wymieniamy: umiejętności wychowawcz...
Bycie rodzicem jest najlepszą rekomendacją do nauczania dzieci – rozmowa z Natalią Minge, współautorką książki "Jak kreatywnie wspierać rozwój dziecka?”
Przede wszystkim nie należy dążyć do tego, żeby dziecko jak najszybciej nauczyło się czytania czy matematyk...
Dobra szkoła - trudna decyzja
Jakimi kryteriami kierować się przy wyborze szkoły podstawowej dla swojego dziecka? To pytanie nurtuje wszy...

Qlturka to skarbnica pomysłów, jak twórczo spędzić czas dzieckiem; sito, które pomaga wybierać co dobre i bezpieczne dla naszych maluchów oraz pigułka wiedzy o mądrych i pięknych książkach.
Nie ma dnia, żebyśmy tu nie zaglądali!

Ula Morga, właściciel pracowni animacji Esy-floresy, mama Mikołaja (4 l.)

Na ty z Bogiem

Czy pamiętam, kiedy sam byłem dzieckiem? Tak, wspominam zdarzenia, jakieś słowa wypisane kurzą łapą na okładce kalendarza, klucz od domu wujostwa wyrzucony za wysoki mur, pradziadka oblanego (...)

Zarafa