Artykuł archiwalny
Udostępnij

Sto lat, Puchatku, a najlepiej dwieście – święto Kubusia Puchatka

Dodano: 2012-01-18

18. stycznia, w dniu urodzin swego twórcy - Alana Aleksandra Milne’a, najsłynniejszy miś na świecie obchodzi święto. Z tej okazji wszystkim dzieciom (i dorosłym też) życzymy mnóstwo radości i bajkowych przeżyć w towarzystwie pozornie tylko głupiutkiego misia.

 

Co byśmy poczęli bez puchatkowych „mruczanek", „małego co nieco", „myśl, myśl, myśl" i innych wyrazistych powiedzonek najbliższego przyjaciela Krzysia? Kubuś Puchatek i jego drużyna na dobre zadomowili się nie tylko w kulturze i dziecięcej wyobraźni, ale też we współczesnym języku. Nie wiem, jak Wy, ale ja, szperając w szafkach w poszukiwaniu ostatniego przegapionego kawałka czekolady, zwykle stwierdzam, że im bardziej zaglądam do środka, tym bardziej go tam nie ma.

 

Tak, tak, wiem, że to zasługa fantastycznego przekładu Ireny Tuwim; że Kubuś w rzeczywistości nazywa się Winnie, podobnie jak niedźwiedzica Winnipeg, którą jedyny syn autora - Christopher Robin (Krzyś) - często odwiedzał w londyńskim ZOO.

 

Z kolei wygląd Kubusia, który na dobre wyrył się w naszych głowach jako żółta disnejowska postać w czerwonym kubraczku, niewiele ma wspólnego z prostą czarną kreską Ernesta Howarda Sheparda z oryginalnych książek Milne'a. Cóż jednak począć, kochamy Puchatka w każdej postaci i w każdym języku, a uczucia nie podlegają dyskusji.


„Kubuś Puchatek" był jedną z pierwszych książek, na których w dzieciństwie ćwiczyłam umiejętność czytania. Pewnie podobnie było z Krzysiem, dla którego tata napisał tę opowieść, gdy chłopiec miał 6 lat. Ulubiony miś pojawił się jednak trochę wcześniej. Jego pierwowzorem był pluszak - urodzinowy prezent dla rocznego Krzysia, zakupiony w miejscowym Harrodsie. Tak to czasem bywa, że iskra geniuszu rozpala się latami, czerpiąc z wielu wydarzeń i skojarzeń.

 

Kubuś Puchatek

Oryginalny Kubuś Puchatek i jego przyjaciele (fot. Spictacular dla Wikimedia Commons)

 

Alan Aleksander Milne (ur. 18 stycznia 1882 r.) od dziecka marzył, by zostać pisarzem. Gdy ukończył Trinity College w Cambridge w 1903 roku (kierunek matematyczny), postanowił kontynuować naukę na Uniwersytecie w Cambridge ze względu na wydawane tam uczniowskie czasopismo satyryczne "Granta". Pisywał do niego regularnie, aż w końcu objął w nim stanowisko redaktora. W tym czasie zaprzyjaźnił się z jednym ze swoich nauczycieli, H.G. Wellsem (autorem m.in. „Wojny światów"), który sprawił, że młody Milne umocnił się w swoim powołaniu, by stać się sławnym pisarzem. Gdy ukończył naukę, dostał od ojca tysiąc funtów i poleciał do Londynu szukać szczęścia jako autor. By zarobić na utrzymanie, z różnym powodzeniem pisywał artykuły do gazet, próbując jednocześnie wydawać swoje autorskie utwory. Gdy jego żona Dorothy urodziła Krzysia, szczęśliwy ojciec zaczął pisywać dla niej dziecięce wierszyki. Ona zaś wysyłała je do gazet. Wkrótce o wierszach Milne'a słyszał już cały Londyn. Stały się one tak popularne, że pisarz postanowił je wydać w zbiorze. W ten sposób, w 1924 roku, Milne stał się autorem literatury dla dzieci. Jej zwieńczeniem stał się „Kubuś Puchatek" (1926) i kontynuacja przygód misia, „Chatka Puchatka" (1928).


Jeszcze długo po śmierci pisarza w 1956 roku, honorujemy jego największe dzieło - Misia o Bardzo Małym Rozumku. Np. Krzyś (już jako 61-letni Christopher), 30 lat temu odsłonił naturalnych rozmiarów pomnik niedźwiedzicy Winnie w londyńskim ZOO.

 

Kubusia Puchatka uwieczniły też warszawskie dzieci, nadając jego imię jednej z warszawskich ulic. Gdy na przełomie lat 50-tych XX w. powstawało tu osiedle, "Express Wieczorny" ogłosił plebiscyt na nazwę, najmłodsi warszawiacy zdecydowali, że patronem będzie Kubuś Puchatek.

 

I miejmy nadzieję, że po latach to się nie zmieni - kilka dni temu moje dzieci przyniosły do domu wieść, że nazwa ulicy jest... nielegalna, a urzędnicy zastanawiają się, co z tym fantem zrobić. Miejmy nadzieję, że stołeczni notable mają duże rozumki i po prostu zalegalizują uchwałą dotychczasową nazwę. Nie mogę sobie wyobrazić lepszego prezentu od Warszawy z okazji święta najsłynniejszego misia na świecie.


Zuzanna Matyjek (styczeń 2011)

 

drukuj powrót
poleć artykuł

Opinie

Liczba komentarzy: 0 Dodaj swój komentarz

Qlturka to skarbnica pomysłów, jak twórczo spędzić czas dzieckiem; sito, które pomaga wybierać co dobre i bezpieczne dla naszych maluchów oraz pigułka wiedzy o mądrych i pięknych książkach.
Nie ma dnia, żebyśmy tu nie zaglądali!

Ula Morga, właściciel pracowni animacji Esy-floresy, mama Mikołaja (4 l.)

Cyferki